LFTD, 115
Pamiętam, że któreś warsztaty fotograficzne (chyba te po prostu “Warsztaty Fotograficzne”) miały taki znak albo grafikę “Zakaz głupiego fotografowania”. Ale są aparaty, które wręcz zmuszają użytkownika do takiego głupiego fotografowania.
Taki na pewno dla mnie jest Ricoh GR IIIx.
Biorę go do ręki i mam ochotę sfotografować wszystko. Z głupiego kąta. Z bliska. Wejść komuś na podwórko, bo 40mm, które trochę dodaje powagi tym fotografiom, jest jednak krótsze niż 50. Jak nie wejść, to chociaż ręce przez dziurę w płocie wsadzić - z aparatem, bo się przecież i tak zmieści!
Do tego w postprocesie okazuje się, że ostrość i ilość detalu jaką wypluwa ta mikroskopijna puszeczka jest wprost porażająca.
No i jeszcze jedno - jak mam w ręku aparat któremu jest wszystko jedno - czyli albo taki mały z ekranem do kadrowania, albo dowolnie duży z ekranem do kadrowania*, albo z ekstra uchwytem** - to połowa moich zdjęć to piony :-)
Pogwizdów, 03.2026 | 1 - 18
PS. Nadal bardzo lubię swojego Canona 5D classic. Pewnie dlatego jest teraz w serwisie na regulacjach i SPA, które mnie będzie kosztować tyle co cała pucha.
* Największym aparatem z takim “ekranem do kadrowania” był Sinar F2. Nie zrobiłem nim niestety zbyt wielu zdjęć (około 50 może?), wszystkie były czarno-białe, bo to mogłem wołać sam w domu, no i 90% to były piony.
** Najwygodniejszym aparatem jakiego używałem był Canon 1Ds mk3. Wszystko się tam zgadzało, a szybkością by pewnie nadal zawstydzał całą średnią półkę dzisiaj. Niestety, ryzyko przy tego typu używanych sprzętach jest wysokie, no i mój egzemplarz padł po roku używania.




















Wspaniałe krzaki! BMW 3 wyśmienite!